piątek, 15 maja 2015

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? - Sherry Argov | Recenzja książki

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? - Sherry Argov | Recenzja książki
Nie było mnie wieki, nie dlatego, że zapomniałam o blogu, ale zwyczajnie nie miałam czasu czytać. No a niestety blog o książkach wymaga tego, żeby przeczytać coś, zanim się o tym napiszę :) Ostatnio jednak nadrobiłam swoje zaległości i dzisiaj przychodzę do was z recenzją mocno babską. "Dlaczego mężczyźni kochają zozły" Sherry Argov, to książka która powinna stać na półce każdej kobiety. O tym, dlaczego, powiemy sobie za chwilę.

Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać pierwszą książkę pani Argov - Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy? i książka mnie zachwyciła. Kiedy więc w moje ręce wpadła druga jej odsłona, rzuciłam wszystko i siadłam do czytania. Było baaardzo miło :) Książkę czyta się szybko i przyjemnie, nie jest duża objętościowo, więc jeden dzień spokojnie starcza na to (oczywiście nie cały), żeby się z nią zapoznać.

Powiem szczerze, że kiedy pierwszy raz miałam okazję przeczytać tytuły obu książek, pomyślałam "Coś w tym jest, ale zołza? Nie, nie będę czytać, bo nie mam zamiaru nią być". Gdybym tylko wtedy wiedziała, że autorka ma na myśli, pisząc "zołza", przeczytałabym to już wieki temu. Zołza według Scherry Argov.
Dlaczego mężczyźni kochają zołzy
 Dlaczego mężczyźni kochają zołzy - Sherry Argov
Kobieta, jaka opisuje, ma życzliwe usposobienie, a jednocześnie jest silna. Ma siłę, która przejawia się bardzo subtelnie. Taka kobieta nie rezygnuje z własnego życia i nie ugania się za mężczyznami. Nie pozwala, żeby mężczyzna myślał, że ma ją w garści. I umie postawić na swoim, gdy on się zagalopuje.
Zołza w książce Argov przedstawiona jest, jako kobieta, dla której faceci zrobią wszystko, chodzący ideał, chociaż z pozoru wydawać by się mogło, że jest wręcz przeciwnie. No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy, bo okazuje się, że ideał kobiety, o jakim myślimy my, panie, nie ma nic wspólnego z ideałem według mężczyzn. Oni są łowcami, czy tego chcą czy nie, pragną tego, co im ucieka, tego, co nie oddaje się w całości, co jest zawsze na dystans.

 To, za czym się ktoś ugania, ucieka mu sprzed nosa.

Tak brzmi zasada atrakcyjności nr. 1. Szczerze mówiąc coś w tym jest, bo już samo słowo "uganianie" potwierdza, że skoro ktoś goni, to ktoś musi też uciekać. W książce "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" przedstawione jest jak kawa na ławie, co należy robić i jaką kobietą być, żeby zdobyć serce każdego faceta. O dziwo nie ma to nic wspólnego z urodą, czy statusem materialnym, nie ma znaczenia, jak wysoki jest poziom społeczny, jakie umiejętności. Czy któraś z was kobiet, zauważyła, że czasami przeciętne, żeby nawet nie powiedzieć brzydkie kobiety, mają fantastycznych mężczyzn, którzy jedzą im z ręki? Oczywiście nie chodzi o to, żeby wychować pantofla, bo takim każdy się znudzi, chodzi o to, żeby sprawić, iż nasz mężczyzna będzie dokładnie taki, jaki chciałybyśmy żeby był i jednocześnie do niczego go nie zmuszać.

Jeśli przyjrzeć się zasadom, jakie publikuje Sherry Argov, jest tu nutka psychologii, biologii, negocjacji, ale nie ma naukowego języka, czy oficjalnego żargonu. Czytasz tak, jakbyś rozmawiała z przyjaciółką, do tego bardzo zabawną przyjaciółką.

Autorka przedstawia w książce dwa typy kobiet, jedna to zołza - superbabka, której pragną mężczyźni, druga to popychadło - osóbka, która jest zawsze na zawołanie, pierze, gotuje, sprząta i kocha nad życie swojego misia. Ta druga pani zawsze przegrywa, zawsze staje się służącą, dziewczyną na posyłki, bądź tylko kochanką na chwilę. Pierwsza natomiast, jest górą, mimo, że jej facet myśli, że to on rządzi w układzie.

Jak owinąć sobie faceta wokół palca? Sposoby są bajecznie proste!

Jeśli zaczynasz od postawy "dla Ciebie wszystko", jego to zraża. Ale jeśli jest coś, czego nie może dostać, zdobycie tego staje się dla niego wyzwaniem.

On musi czuć, że jesteś z nim z wyboru, a nie dlatego, że go potrzebujesz. Tylko wtedy będzie Cię uważał za równorzędną partnerkę.

Ka żdy męż czyzna chce najpierw seksu, dopiero później zastanawia sie, czy chce, żebyś została jego dziewczyną. Nie zaspokajając od razu jego pragnień, stajesz sie jego dziewczyną, zanim się spostrzeż e.

Rady zawarte w książce, mogą się wydawać z pozoru naiwne, ale jeśli pomyśleć o nich w kontekście własnych relacji, okazuje się, że są całkiem prawdziwe. Pozycja ta przeznaczona jest głównie dla kobiet, ale nikt nie powiedział, że facet też nie może jej przeczytać. Dzięki lekturze zrozumie, o co chodzi w tym, że zawsze wybiera określony typ kobiety, która go interesuje i wcale nie jest to ta, która da mu złote góry.

Książka "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" sprawiła, że ubawiłam się po pachy i jednocześnie dokładnie przemyślałam to, co robię. Dała mi dużo do myślenia i wiem, że z pewnością wykorzystam jej mądrość. Dla dobra mojego i wszystkich mężczyzn tego świata.

Czytaliście? Podobała wam się, czy może uważacie, że jest mało wartościowa?

czwartek, 26 marca 2015

Książki znanych polityków

Książki znanych polityków
Osoby medialne wykorzystują każdy sposób na to, żeby było o nich głośno. Tutaj afera, tam jakiś skandal, nie w każdym przypadku udaje się jednak odpowiednio wstrząsnąć opinią publiczną. Cóż tu zrobić? - myśli znany człowiek. - Może napiszę książkę? Tak właśnie powstają książki polityków i innych znanych ludzi. Wspomnienia, biografie, a nawet twory, które z pozoru nie mają nic wspólnego z tym, czym piszący je ludzie się zajmują.

Poniżej możecie zobaczyć książki, napisane przez naszych polityków. I oczywiście ocenić, po to przecież zostały wydane.


Ryszard Kalisz

"Z prawa na Lewo" książka Ryszarda Kalisza


Czerwony akcent na okładce i uśmiechnięta, pucułowata twarz Ryszarda Kalisza. Polityk postanowił napisać książkę wespół z Krzysztofem Kotowskim.

Co tu znajdziemy? Przede wszystkim prywatne zwierzenia Kalisza, a także informacje na temat naszej historii. Brzmi niezbyt zachęcająco, ale trzeba pamiętać, że Kalisz cieszy się bardzo wysokim poparciem, plasuje się w rankingach zaraz po prezydencie Komorowskim (a przynajmniej tak było jeszcze jakiś czas temu). Wygląda więc na to, że coś chłopina ma do powiedzenia.

Nie, nie liczcie na nudę. Kalisz rozprawia się z aferami, mówi o kulisach władzy i tym, co dzieje się w sejmowych ławach i na sejmowych korytarzach. Może być ciekawie.


Janusz Palikot

"Kuchnia Palikota" - książka Janusza Palikota


Kiedy zobaczyłam Kuchnię Palikota po raz pierwszy, na mojej twarzy wymalował się uśmiech ni to serdeczny, ni to ironiczny. Pomyślałam sobie: człowieku, wódkę robisz, to zagrychę zostaw innym. Ale nie, Palikot woli opanować cały rynek.

Jego książka, to prawdziwe przepisy kulinarne, nawet niezłe, przyjemne i ciekawie wyglądające. Tylko tak się zastanawiam, jaki był cel wydania książki. Czy to po prostu wykorzystanie okazji na podzielenie się swoją pasją, czy po prostu próba uderzenia w "gotujący" elektorat (czytaj: matki Polki miast i wsi). Jaki by nie był cel, to warto Palikotowi zajrzeć do garów.


Bronisław Komorowski

"Zwykły polski los" - książka Bronisława Komorowskiego


Nie powiem, żeby tytuł mnie zachwycił. Tak, jak moim zdaniem prezydentura była nudna, tak i książce nie nadano chwytliwego tytułu. Czemuż, ach czemuż nie nazywa się "Co porabiam w pałacu wieczorami" lub coś na ten deseń? Bronisław Komorowski i Jan Skórzyński napisali książkę o Bronku i  ... i już.

Mamy tutaj historię dzieciństwa prezydenta, cele, jakie sobie stawiał, wybory, których musiał dokonywać.Biografia jest dość śmiała, przedstawia Komorowskiego nie tylko jako głowę państwa, ale też jako kogoś, kto pracował, jako ankieter, nauczyciel, kto wyjeżdżał na saksy. Zdawałoby się, że, "zwykły polski los", ale nie ma tak łatwo - nie każdy zostaje prezydentem :)


Lech Wałęsa

"Droga do prawdy" - książka Lecha Wałęsy


Tytuł jak dla mnie brzmi nieco pompatycznie. Ot, takie dmuchanie w balonik, który już dawno pękł. Wszyscy wiemy, że Wałęsa jest nieocenioną postacią w historii naszego narodu, ale ten szum medialny, który zrodził się wokół niego w ciągu ostatnich lat, trochę przeszkadza.

Ale moi mili, nie ma się co dziwić, Danka książkę napisała, to i Lech nie będzie gorszy. Droga do prawdy to historia nowej Polski, widziana oczami byłego prezydenta. Czasami tragiczna, innym razem wniosła, ale zawsze taka, jaką widział ją on. Lektura książki jest doskonałym uzupełnieniem wspomnień Danuty Wałęsy, a niepublikowane wcześniej zdjęcia i dokumenty, nadają jej specyficznego uroku.

Ludzie listy piszą, a politycy książki - i tak ma być. Każdy, kto ma coś do powiedzenia, powinien czym prędzej chwytać za papier (dla obcykanych wersja z klawiaturą) i smarować. Dla potomności.

Mieliście do czynienia z którąś z tych pozycji? Znacie jakieś inne książki polityków?

piątek, 6 lutego 2015

Transferfing Rzeczywistości tomy I i II - Vadim Zeland | Recenzja książki

Transferfing Rzeczywistości tomy I i II - Vadim Zeland | Recenzja książki
Przestrzeń wariantów - nieskończone pole informacyjne, możesz wybrać z niego swoje życie...

Ile to razy przydarzyło Ci się tak, że sprawy mimo Twoich najszczerszych chęci, potoczyły się całkiem inaczej, niż chciałeś. Ileż to razy zastanawiałeś się, czy masz na tym świecie jakieś prawo głosu, czy jesteś tylko bezwolną marionetką, która podlega prawom natury. Transferfing rzeczywistości - autorstwa Vadima Zelanda pokazuje, że nie tworzymy swojego świata, ale możemy wybrać taki wariant życia, jaki nam odpowiada.

Czy gdyby dziś ktoś powiedział Ci, że wszystkie możliwości życia i doświadczeń istnieją jednocześnie, uwierzyłbyś w to? Czy gdyby okazało się, że istnieje przestrzeń wariantów, nieograniczona matryca, w której znajduje się każda wersja Twojego życia, umiałbyś podźwignąć ten ciężar? Vadim Zeland, fizyk i autor serii Transferfing rzeczywistości, podaje, że tak właśnie wygląda nasz świat. Wszystko istnieje jednocześnie, każde zdarzenie, każda możliwość istnieją już teraz. Nie zmieniamy swojego świata, my tylko wybieramy konkretna możliwość z przestrzeni wariantów i pozwalamy jej się zmanifestować. Tak właśnie możemy stać się bogami własnego świata...

Przestrzeń wariantów i Szelest porannych gwiazd

Transferfing rzeczywistości Tom I - Przestrzeń Wariantów i tom II - Szelest porannych gwiazd
Vadim Zeland
Wydawnictwo: Hartigrama
Stron: 231 i 237


Postanowiłam rozbić Transferfing rzeczywistości na recenzje obejmujące jednocześnie dwa tomy, nie sposób zrobić jednej, wspólnej recenzji dla wszystkich 8 tomów, a pojedyncze ich przedstawianie mijałoby się z celem. Tak więc dziś pierwsze dwie odsłony Transferfingu - sztuczki stwarzania idealnych doświadczeń.

Tom I - Przestrzeń wariantów


Pierwszy tom Transferfingu, to dla osoby niewprawionej w temacie, prawdziwy skok na głęboką wodę. Kto czytał bądź oglądał Sekret czy Boską Matrycę, ten wie, że na świecie istnieje coś takiego, jak energia sprawcza, która jest w stanie modyfikować nasze życie i realizować marzenia. Energia ta jednak nie wygląda wcale różowo, nie rozumie zła ani dobra, nie wie co jest dla nas słuszne, energia ta działa na zasadzie wahadeł. Nurtów, które nas z niej ograbiają, które sprawiają, że stajemy się zwolennikami pewnych systemów, ideologii czy sposobów postępowania. W wahadła energetyczne wpadamy wszyscy, ale tylko uwolnienie się od tych destrukcyjnych sprawia, że będziemy mogli odpowiednio używać Transferfingu rzeczywistości i robić z naszych życiem to, co tylko uważamy za słuszne.

Vadim Zeland zaznajamia nas z tym, czym jest przestrzeń wariantów i ile różnych możliwości w niej na nas czeka. To wszystko wydaje się być fantastycznym tworem, iluzją, która stworzona jest w niewiadomym celu. Niestety istnieje jedno ALE, ta iluzja z każdym rokiem potwierdzana jest przez naukowców. Żyjemy w Matrixie, kwantowej przestrzeni, która nie ma początku ani końca. Wszystko dzieje się jednocześnie, wszystko jest teraz, czas nie istnieje, a my doświadczamy tylko jego ziemskiej iluzji. Kto oglądał nowy film Christofera Nolana - Interstellar, ten zrozumie w czym rzecz.

W Twoim życiu materializuje się to, czemu poświęcasz uwagę i energię:

Warunki życia kształtują nie tylko określone czyny, lecz i charakter myśli człowieka. Jeśli masz wrogie nastawienie do świata, to on będzie Ci odpowiadał tym samym. Jeśli wciąż wyrażasz niezadowolenie, to będziesz miał ku temu coraz więcej powodów. Jeśli w Twoim stosunku do rzeczywistości przeważa pesymizm, to świat będzie się odwracać do Ciebie, pokazując swą najgorszą stronę. I odwrotnie. Stosunek pozytywny będzie w naturalny sposób zmieniać Twe życie na lepsze. Człowiek otrzymuje to, co wybiera. Taka jest rzeczywistość, niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie.
Jeśli czegoś bardzo chcesz, wręcz dążysz do tego całym sobą, wpadasz w wahadło i wytwarza się nadmierny potencjał, a siły równoważące, które rządzą światem robią wszystko, żeby go zniwelować. W konsekwencji nie udaje Ci się to, na co tak bardzo się "napaliłeś". Jednakże te potencjały można niwelować, można wybierać rzeczywistość, nie zmieniać, a wybierać, ale o tym już w drugim tomie.

Nieskończona przestrzeń wariantów

Tom II - Szelest porannych gwiazd


Czym jest Szelest porannych gwiazd w rozumieniu Vadima Zelanda? To inspiracja, cichy głos, który dochodzi do nas wtedy, kiedy wsłuchamy się w siebie. Marzenie nie spełniają się poprzez "chcenie", żeby je spełnić, trzeba mieć zamiar. Żeby jednak nie było tak łatwo, zamiary mamy dwojakiego charakteru. Jest zamiar wewnętrzny, czyli nasze ego i postanowienie, ale mamy również zamiar zewnętrzny - harmonie umysłu i duszy. Kiedy dusza i świadomy umysł chcą tego samego, przenosimy się na taką linię życia, w której następuje urzeczywistnienie wybranego przez nas wariantu.

Zewnętrzny zamiar to coś jakby olśnienie zrodzone z improwizacji. Na próżno by przygotowywać się do zewnętrznego zamiaru. Wszystkie magiczne rytuały skierowane są na to, by wywołać właśnie zewnętrzny zamiar. Lecz rytuał to tylko przygotowanie do czarów, preludium do spektaklu, dekoracja.
Żeby przenieść się na taką linie życia, w jakiej występuje nasza upragniona rzeczywistość, trzeba posiąść zewnętrzny zamiar, uwolnić się od wahadeł i zastosować slajdy, krótkie, prowokowane wizje, które podobne są do tradycyjnej wizualizacji, ale trwają zaledwie przez sekundy. Urzeczywistnienie nie nastąpi samo, trzeba wykonywać kroki w kierunku swojego celu, sukcesywnie przenosić się na linie życia coraz bliższe temu, co chcemy osiągnąć.

Książki Vadima Zelanda nie są proste, wręcz przeciwnie, jak dla mniej są najtrudniejszymi pozycjami, jakie do tej pory poznałam w tej tematyce. Nie mówią, że zmiana życia jest błahostką, wręcz przeciwnie, "Transferfing rzeczywistości" Vadima Zelanda pokazuje, jak skomplikowany jest cały proces i jak wiele przeszkód stoi na drodze do naszego celu. Nic więc dziwnego, że większość marzeń się nie spełnia. Ja jednak wiem, że Transferfing nie jest tylko czczym gadaniem, znam ludzi, którzy za jego pomocą dokonują takich rzeczy, które w naszym rozumieniu, można by nazywać cudami.

Dwa pierwsze tomy to właściwie teoria Transferfingu, wprowadzenie i wyjaśnienie mechanizmów, na zasadzie których działa świat. Dopiero jego 6 kolejnych odsłon pokazuje, jak tą wiedzę wprowadzić w życie na tyle, że zmanifestować swoje pragnienia. Nie zachęcę Cię do czytania Transferfingu rzeczywistości, nie powiem, że to są książki dla Ciebie. Jeśli masz na nie trafić, sam/a je znajdziesz, jeśli mają do Ciebie przemówić, nie będziesz potrzebował/a żadnej recenzji. To działa, po prostu działa i nie wymaga żadnej reklamy.

środa, 17 grudnia 2014

Cena purpury - Frank S. Becker | Recenzja książki

Cena purpury - Frank S. Becker | Recenzja książki
Dla władzy można zrobić wszystko...

Ostatnio pokazywałam wam książkę Zmierzch orła, dziś przyszedł czas na drugą jej część. Książka "Cena purpury" Franka S. Beckera jest kontynuacją przygód Flawiusza. Czytanie jej było jak deja vu, miałam wrażenie, że cofnęłam się z powrotem do Zmierzchu orła. Jak to wszystko wyglądało, tego dowiecie się za chwilę.

Biorąc w ręce książkę Cena purpury, miałam nieodparte wrażenie, że dotyczyć ona będzie w jakiś sposób papiestwa. W mojej głowie już rozgrywały się mordercze sceny walki o władzę, jednakże ta wyobraźnia trochę się zagalopowała. W rzeczywistości druga część przygód Flawiusza jest niezmiernie podobna do pierwszej. Mamy wrażenie, że przeżywamy tą samą historię i mimo, że główny bohater jest już dorosły, to nasuwają nam się skojarzenia z jego wiekiem młodzieńczym.



Cena purpury
Cena purpury - Frank S.Becker
Wydawnictwo:Wydawnictwo M
Stron: 476


Akcja jest szybka i Flawiusz ani przez chwilę nie odpoczywa, czy to jednak dobrze zrobiło utworowi? Moim zdaniem nie, bo nie czuć tej spójności, tego tempa, które byłoby dla czytelnika odpowiednie. Mamy wrażenie, że pędzimy z nim przez wiele wydarzeń, a są one tak jakby niepotrzebne. Flawiusz jakimś dziwnym trafem przyciąga kłopoty, w jego życiu pojawia się wyraźny wątek polityczny i rywalizacja o to, kto będzie lepszy.
Rzymowi potrzebny był zupełni inny system przekazywania władzy, jeśli nie chciał upaść wyniszczany niekończącymi się wojnami domowymi. Raz na zawsze należało zrobić porządek z nieustannymi walkami generałów o purpurę, kiedy to barbarzyńcy naruszali granice, a tymczasem legiony wyrzynały się wzajemnie.

Bardzo mocną stroną tej książki są opisy, to obrazowanie, pokazywanie czytelnikowi, jak wyglądało życie, jakie były zwyczaje. Tylko, że po raz kolejny ta otoczka przyćmiewa prawdziwą akcje. Flawiusz o prostu "dzieje się w tle", on jest i coś przeżywa, ale równie dobrze mogłoby go nie być. Flawiusz zmaga się z losem o życie, o miłość. Ta ostatnia jest bardzo ważnym wątkiem w powieści, bowiem Aqmat, żona Flawiusza adorowana jest przez Aureliusza, jego"pseudoprzyjaciela". Flawiusz musi więc walczyć, za darmo nic nie ma.

To, co rzuca się nam w oczy to fakt, jak Frank S. Becker potrafi wpleść w utwór ogrom informacji historycznych, chwała mu za to, ale na tym urok książki się kończy. Z pewnością nie jest to mój typ, czytałam lepsze pozycje. Dowiedzieć można się dużo, "Cena purpury" ma w sobie to coś, ale całość w jakiś dziwny sposób męczy i nic nie mogę na to poradzić. Dla mnie ta cena purpury była zbyt wysoka.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od:


 Czytaliście? Jak oceniacie Cenę purpury?

sobota, 13 grudnia 2014

Zmierzch orła - Frank S. Becker | Recenzja książki

Zmierzch orła - Frank S. Becker | Recenzja książki
Kiedy przychodzi zmierzch, życie przestaje być takiej, jakim wydawało Ci się być...

Starożytny Rzym do dziś dnia napawa nas nieprzerwaną zadumą, ale również podziwem. Piękna infrastruktura, niezwykle rozwinięta ekonomia i gospodarka, nawet ludzie wydawać by się mogło, jacyś inni. 1700 lata temu Rzym był potęgą, ale na każda potęga kiedyś poupada i o tym właśnie jest "Zmierzch orła", książka Franka S. Beckera.

Zmierzch orła to historia rzymianina Flawiusza, który urodził się w czasach, w których Cesarstwo Rzymskie napadli Germanie. Niełatwy moment w historia sprawia, że codzienne życie rzymian ulega całkowitej zmianie. Flawiusz wychowywany przez wuja Juliusza, w pewnym momencie podejmuje decyzje, że chce odnaleźć swojego ojca. Czternastolatek stracił matkę i postanawia odnaleźć ostatnią opokę, jaka mogłaby dać mu poczucie przynależności. Lata mijają, a Flawiusz z nieroztropnego młodzieńca staje się mężczyzną.

Co do samej fabuły książki, to przyznam szczerze, mam mieszane uczucia. Ok, jest sobie ten nasz Flawiusz i podejmuje on różne wybory, ale to, co naprawdę zwraca uwagę w tej książce, to wątki historyczne i unaocznienie nam tego, jak wyglądało życie w starożytnym Rzymie. Części informacji z pewnością nie posiądziemy na lekcjach historii, trafiają one do nas przypadkiem, właśnie tak, jak ta w tej książce.
 
Zmierzch orła
Zmierzch orła - Frank S. Backer 
Wydawnictwo: M 
Stron: 483

Flawiusz poznaje nauczyciela - Ulixesa i wraz z nim wyrusza w podróż. Wędrówka Flawiusza i Ulixesa jest raczej standardowa. Obaj poznają nowych ludzi, cudem uchodzą śmierci spod kosy i wspierają się wzajemnie, ale Zmierzch orła niestety nie dostarcza nam postaci, którą moglibyśmy polubić i z którą możemy się w jakikolwiek sposób zidentyfikować. W moim mniemaniu aktor położył tak duży nacisk na kwestie merytoryczne, że zabrakło mu weny i pomysłu do tego, żeby ożywić postacie tak, by wydawały nam się broczyć krwią i łamać prawdziwe kości.
Próba dotarcia do celu okazała się być walką z czasem. Do zapadnięcia zmroku pozostała niecała godzina. Ulixes i Flawiusz od trzech dni nie zsiadali z siodeł, bardziej uciekając niż podróżując. Początkowo podążali rzymską drogą wzdłuż Neckar, aż wreszcie u kresu równiny ich zmęczone twarze oświetliło wschodzące słońce.

Książka Zmierzch orła Franka S. Beckera jest z pewnością świetną pozycją historyczną. Autor przenosi nas w realia starożytności z chirurgiczną wręcz precyzją. Poznajemy wraz z nim dwór Germanina, prowincję miasta, targ. To wszystko jest bardzo obrazowe, pozwala wczuć się w tamte czasy, zasmakować ich i spróbować wyobrazić sobie jakby to było, gdybyśmy nagle przenieśli się w czasie.

Mocnymi stronami Zmierzchu orła są na pewno:

- Porządne wydanie
- Przystępny język
- Zobrazowanie historii
- Wartość merytoryczna

Tak jak wspomniałam wcześniej, mnie fabuła zbytnio nie porwała, ale nie zmienia to faktu, że Zmierzch orła to książka napisana w prawdziwe profesjonalnym stylu. Nie porywa, ale też nie zanudzi, nie polubimy postaci, ale jednocześnie wydadzą nam się być one bardzo naturalne, doskonale osadzone w tych konkretnych czasach. Moim zdaniem książka zasługuje na uwagę choćby dlatego, że możemy się z niej wiele dowiedzieć. Ci, którzy pasjonują się historią starożytnego Rzymu, z pewnością będą zachwyceni, ci natomiast, którym ta tematyka jest obca, prawdopodobnie nie doznają zachwytu.

Na końcu książki otrzymujemy bonus, tablice chronologiczne z wypisanymi zdarzeniami historycznymi oraz słowniczek, a to każe nam sądzić, że autor prawdziwie przyłożył się do swojej powieści i zanim postała, posiadł on odpowiedni zasób wiedzy.

"Zmierzch orła" Beckera ma również drugą część pt. "Cena purpury", na recenzję której zapraszam niedługo. Co prawda książkę już przeczytałam, ale musi poczekać na swoją kolejkę publikacji :)

Czytaliście Zmierzch orła? Co sądzicie o tej pozycji?
Copyright © Literutopia , Blogger