środa, 14 października 2015

Ametysta 7 wymiar - Viktoria Armstrong | Recenzja książki

Ametysta 7 wymiar - Viktoria Armstrong | Recenzja książki
Długo zbierałam się do napisania recenzji książki "Ametysta 7 wymiar". Nie dlatego, że nie miałam czasu, ale zwyczajnie dlatego, że książkę czytałam w sumie przez kilka miesięcy. Paczka z książką przywędrowała do mnie do tajemniczej autorki - Viktorii Armstrong. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, czy "Ametysta" jest książką, którą warto przeczytać, zapraszam do recenzji.

Ametysta 7 wymiar

Ametysta 7 wymiar - Viktoria Armstrong

Stron: 213
Wydawnictwo: Sowa

Na pierwszy plan wysuwa się nam przede wszystkim okładka. Jest specyficzna, utrzymana w biało-czarnej kolorystyce i na swój sposób przerażająca. W połączeniu z tytułem tak naprawdę nic nie mówi nam o zawartości książki. Jeżeli znajdziemy ją na półce w księgarni, to dopiero przeczytanie tekstu na tylnej okładce będzie nam w stanie powiedzieć o niej coś więcej.
Ze słonecznej Kataliny znikają wszystkie smoki, a noce stają się niepokojąco długie. Zachwianie równowagi między dniem a nocą grozi katastrofą. Nad demonami ciemności nie zapanuje nawet ich władca, Aryman...
Brzmi złowieszczo, prawda? Szczerze mówiąc, kiedy zaczynałam czytać, to miałam całkiem inne wyobrażenie o tej książce. Z pewnością nie spodziewałam się historii, którą ta prezentuje. Książka przepełniona jest wszelakiego rodzaju istotami magicznymi, demonami i elfami. Od tego natłoku postaci wręcz kręci się w głowie. Historia jest ciekawa i ma w sobie naprawdę dużo magii, ale niestety moim zdaniem czyta się ją ciężko. Po kilkunastu stronach całkowicie pogubiłam się w tym, kto jest kim i musiałam kilkakrotnie wracać na dalsze strony, żeby utrzymać wątek.

Książka Viktorii Armstrong

Czy 7 wymiar Ametysty mnie zaczarował?


Mam mieszane uczucia. Z jednej strony tematyka jest naprawdę bajeczna i bardzo bogata, z drugiej jednak książkę czytałam bardzo opornie. Jeżeli wracamy do czegoś na przełomie kilku miesięcy, to można łatwo wywnioskować, że opowieść nas nie wciąga. W moim przypadku zabrakło tej płynności, z jaką powinno się sunąć przez utwór. Nie było tej dynamiki, tego zręcznego połączenia ze sobą wszystkich rozdziałów. Tych natomiast mamy aż 50 więc nie w kij dmuchał :) To moim zdaniem jest akurat bardzo dobre posunięcie. Znacznie bardziej wolę krótkie rozdziały, niż te, które ciągną się w nieskończoność.

Zdarzają się jednak fragmenty ciężkie do przebrnięcia:

Brenda była mroczna. Choć jej mrok nie był czarny. Pozostawał w odcieniach mroku, ale z widoczna poświatą szarości, co oznaczało, że posiadała zdolność czynienia dobra. Natomiast od Ametysty bił żar z kroplą najgłębszej czerni. Kropla ta zdawała się być w ryzach jasności, jaką w sobie nosiła.

Książkę wręcz dobija fakt, że czcionka jest zbyt ozdobna. Zastosowany krój jest jednym z trudniejszych, z jakimi przyszło mi stoczyć boje. Jak więc widzicie, końcowa ocena nie jest wcale taka prosta. Z jednej strony mamy bardzo ciekawą historię, z drugiej jednak topornie poprowadzoną.

Ametysta 7 wymiar

Jeżeli nie jesteście tak wybrednymi czytelnikami, jak ja, to ta książka z pewnością przypadnie wam do gustu. Jeżeli natomiast lubicie się czepiać i macie w sobie swego rodzaju czytelniczy perfekcjonizm, to pewnie się z nią nie polubicie.

Czytaliście? Dajcie znać, czy kręcą was klimaty fantasty.

niedziela, 4 października 2015

Miłość bez scenariusza - Tina Reber | Recenzja książki

Miłość bez scenariusza - Tina Reber | Recenzja książki
Z miłością nie wygrasz. Przychodzi albo nie.

Piękna, Polska jesień zaskoczyła mnie niemile ostrym przeziębieniem i niestety w takim czasie nie pozostaje nic innego, jak łóżko i książka. Dzisiaj przychodzę do was z recenzją "Miłości bez scenariusza" Tiny Reber. Opasłe tomiszcze stało na mojej półce już ponad pół roku i jakoś nie mogło doczekać się przeczytania. Zniechęcała przede wszystkim dość duża objętość, bo książka ma aż 670 stron, ale czy było warto? O tym już za chwilę.

Miłość bez scenariusza

Miłość bez scenariusza - Tina Reber

Wydawnictwo: Akurat
Stron: 670


Nigdy jeszcze nie czytałam żadnej książki Tiny Reber, więc nie mogłam nawet przypuszczać, z czym będę mieć do czynienia. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to fakt, że książka jest naprawdę dobrze pomyślana i fajnie wydana. Mam w domu kilka pozycji wydawnictwa Akurat i tutaj muszę stwierdzić, że naprawdę wiedzą, jak wydawać książki. Format jest idealny, czcionka dobrze dobrana, książka szeroko się otwiera, a co za tym idzie nie musimy jej wyginać i odkształcać. Z pewnością wiecie, co mam na myśli. Przy niektórych książkach trzeba się nieźle namęczyć, żeby rozchylić strony, inne natomiast otwierają się bardzo łatwo. Jeżeli chodzi o wygodę czytania, to "Miłość bez scenariusza" Tiny Reber dostaje mocną piątkę z plusem.

A co w środku?


Książka na pierwszy rzut oka od razu wygląda nam na romans. Nie lubię czytać tego gatunku i naprawdę na palcach jednej dłoni mogę policzyć, ile takich książek w życiu przeczytałam. Jednakże tutaj mamy coś innego, dostajemy historię ponadprzeciętną. W życiu dwudziestoletniej właścicielki pubu Taryn Mitchell pojawia się Ryan Christensen - światowej sławy aktor. Nietrudno się domyślić, że tytułowa miłość będzie dotyczyła właśnie tej dwójki.

Nie myślcie, że czekają nas flaki z olejem, wręcz przeciwnie. Z każdą kartą książki poznajemy trudne uczucie i skomplikowane życiowe wybory, które nie zawsze okazują się być dobre dla bohaterów. Widzimy przewrotność życia, drugie oblicze sławy, która, mimo że opłacalna i łechcąca ego, może tak naprawę zabić życie prywatne. Większość z nas wzdycha nam myśl o życiu celebrytów, ale mało kto zastanawia się, czym to tak naprawdę jest okupione. Po lekturze tej książki nie będzie trzeba się już zastanawiać. Uderzy to nas aż nazbyt dobitnie.

Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego kobiety wpadają w histerię już na sam widok znanego piosenkarza czy aktora. Na nagraniach z koncertów traciły zmysły, ledwie ujrzały Elvisa czy Beatlesów. Krzyczały, płakały, mdlały... Nie wątpię, że to było ekscytujące, ale z drugiej strony, należało jednak panować trochę nad emocjami. Nie rozumiałam tego.

Książka Tiny Reber

Miłość bez scenariusza - ok czy szmira?


Moja początkowa niechęć do tej książki okazała się bezpodstawna. Fakt, że "mówi" ona o miłości, nie oznacza, że dostajemy nudną, literacką breję. Nie w tym przypadku. Lektura była naprawdę ciekawa, momentami wzruszająca, innym razem mobilizują. Miała tak naprawdę wszystko, czego można oczekiwać od dobrej książki bazującej na uczuciach. Moim zdaniem to doskonała propozycja na takie dni jak teraz. Książka jest lekka w odbiorze, średnio wciągająca, dająca do myślenia, a przede wszystkim pozwalająca poznać życie gwiazd od kuchni.

Mocnym punktem książki "Miłość bez scenariusza" jest pierwszoosobowa narracja Taryn. Dzięki temu historia nabiera dynamiki i  powoduje, że czytadło w wykonaniu Tiny Reber jest naprawdę niczego sobie.

Czytaliście lub macie ochotę przeczytać? Czy tylko ja nie lubię miłosnej tematyki w książkach, czy wy też tak macie? :)

czwartek, 1 października 2015

Książki, które warto przeczytać - biografie

Książki, które warto przeczytać - biografie
Ci z was, którzy lubią czytać książki, z pewnością zastanawiają się, co warto przeczytać, które z pozycji są takim must have i przypadną do gustu. Jak bywa z gustami, to wszyscy wiemy, nie ma pozycji, która spodoba się każdemu. Nie ma autora, który zadowoli każdego, ale są książki, które warto przeczytać i na które warto poświęcić trochę swojego cennego czasu. Postanowiłam zrobić cykl o książkach wartych przeczytania i podzielić go na kategorie tematyczne. Dziś prezentuje wam pierwszą część tego cyklu, czyli...

Biografie, które warto przeczytać

Bez nóg, bez rąk, bez ograniczeń

Nick Vujicic  - Bez nóg, bez rąk, bez ograniczeń

Fantastyczna książka człowieka chorego na fokomelię, chorobę, która objawia się brakiem kończyn. Nick przeszedł w swoim życiu wiele, ale zdecydował, że się nie podda i będzie walczył o szczęście. Stał się popularnym na całym świecie mówcą motywacyjnym, ma piękną żonę i fantastyczne, zdrowe dziecko. "Bez nóg, bez rąk, bez ograniczeń" to z pewnością książka warta przeczytania.


Diana moja historia


Andrew Morton - Diana, moja historia

Diana, moja historia to chyba najpełniejsza biografia księżnej Diany, jaką kiedykolwiek zobaczył świat. Lady Di spotykała się z Mortonem przed swoją śmiercią i pracowali wspólnie nad stworzeniem tej książki. Księżna jednak nie doczekała zakończenia, napisało go samo życie.

Steve Jobs

Walter Isaacson - Steve Jobs

Jedyna biografia Steva Jobsa, która została napisana nie przez samego autora, ale we współpracy z Jobsem. Historia wizjonera, którą opowiada on sami, jego współpracownicy, rodzina i przyjaciele. Ta książka jest warta przeczytania, chociażby z tego względu, iż pokazuje, że przed człowiekiem nie ma żadnych przeciwności, jeżeli on sam ich sobie nie narzuci.

Freddie Mercury

Laura Jackson - Freddie Mercury, biografia


Jakiś czas temu kupiłam tę książkę na prezent pewnemu fanowi Freddiego i muszę przyznać, że jest bardzo ciekawa. Poznajemy w niej prawdziwe oblicze człowieka targanego wieloma emocjami, skrywającego swój homoseksualizm i obdarzonego głosem i charyzmą, kochaną przez miliony ludzi.


Marylin, ostatnie seanse


Michel Schneider - Marylin, ostatnie seanse

Biografia, która pokazuje prawdziwą Marylin Monroe. Pisana po części na podstawie nagrań, które gwiazda przygotowywała dla swojego psychoanalityka. Książka napisana jest bardzo obrazowo i pokazuje nam życie udręczonej, a jednocześnie ukochanej przez cały świat kobiety, która umarła zbyt wcześnie.


Kwiat pustyni






Einstein. Jego życie, jego wszechświat



niedziela, 13 września 2015

Ciekawostki o książkach - 25 faktów, które warto znać

Ciekawostki o książkach - 25 faktów, które warto znać
Książki czytamy, oglądamy, kartkujemy, kupujemy i sprzedajemy. Właściwie otaczamy się nimi każdego dnia, ale większość z nas nie zna tych perełek, najciekawszych faktów, które są z książkami związane. W poniższym wpisie poznasz ciekawostki o książkach, które pozwolą Ci  zabłysnąć w towarzystwie.


Ciekawostki o książkach

25 ciekawostek o książkach


1. Zanim Dan Brown napisał "Kod Leonarda da Vinci", był autorem tekstów i śpiewał.

2. Najstarsza "książka", czyli papirusowy zwój powstał w XXX p.n.e.

3. Jedna, drukowana w średniowieczu książka kosztowała tyle, że z powodzeniem można było kupić za nią kilka wsi.

4. Pomysłodawcą książki był ponoć Juliusz Cezar. To on wpadł na pomysł, żeby zamiast zwijać papirus, składać go na dwie części.

5. Strony w książkach zaczęto numerować dopiero w XVI wieku, przecinki natomiast pojawiły się na przełomie XV I XVI wieku.

6. Najmniejsza, wydana na świecie książka to "Stary król Cole". Wielkość książki to 1mm x 1mm, a nakład wynosił 85 egzemplarzy.

7. Największa książka świata mierzy 2,74 x 3,07m.i waży 252,6kg. Wydano ją w Denver w 1976 roku.

8. Najdroższa książka świata to "The Birds of America" (Ptaki Ameryki) autorstwa Johna Jamesa Audubona. Sprzedano ją za 8 802 500 dolarów.

9. Najdroższa, polska książka to "O obrotach sfer niebieskich"  Mikołaja Kopernika z 1566 roku. Jej drugie wydanie kosztowało 103 tys. złotych.

10. Najdłuższa książka świata to "Tu-sza-czi-czeng". To chiński słownik, który ma 5020 tomów, a każdy z tomów liczy sobie 170 stron.

11. Największy sukces w sprzedaży ze wszystkich książek na świecie odniosła Biblia. W samych tylko latach 1815-1975 sprzedano 2 miliardy 500 milionów egzemplarzy.

12. W Japonii wydrukowano zapachową książkę kucharską. Żeby poznać zapach danej potrawy, wystarczy tylko potrzeć dłonią konkretną stronę.

13. Autor "Księgi Dżungli" to najmłodszy noblista na świecie w dziedzinie literatury. Kiedy Rudyard Kipling otrzymał Nobla, miał 41 lat.

14. Pierwszą wydaną w Polsce książką był modlitewnik "Raj duszny". Miało to miejsce w 1513 roku.

15. Żeby wydrukować 100 kartek książki, potrzeba od 2 do 3 drzew.

16. Dzień Książki i Praw Autorskich obchodzimy 23 kwietnia. Tradycja ta powstała w 1996 roku.

17. "Lolita" Władimira Nabokowa o mało nie uległa spaleniu. Autor chciał zniszczyć swoje dzieło, ale odwiodła go od tego jego żona.

18. "Trzej muszkietorowie" Aleksandra Dumasa zostali napisani przez ghostwritera, czyli pisarza widmo.

19. Jakiś czas temu w Chinach nie można było dostać książki "Alicja w krainie czarów", zakazano jej dlatego, że występują w niej mówiące zwierzęta.

20. Jednym z pierwszym użytkowników, którzy swoje książki tworzyli na maszynie do pisania, był Mark Twain.

21. Trylogia "Władca pierścieni" została napisana na maszynie, ale tylko przy pomocy dwóch palców.

22. Książka najmłodszego pisarza świata -  Dorothy Straight została wydana, kiedy autorka miała 4 lata!

23. Największa ilość powieści wyszła spod pióra Polaka - Józefa Ignacego Kraszewskiego. Napisał ich ponad 600.

24. Najwięcej książek znajduje się w Bibliotece Kongresu w Stanach Zjednoczonych. Jest ich tam ponad 113 milionów.

25. Pierwsza książka dla osób niewidomych powstała w roku 1786.

Jeżeli znasz jeszcze jakieś ciekawostki o książkach, podziel się nimi w komentarzu. Życzę Ci samych udanych lektur.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Na krawędzi - Krzysztof Numpsa | Recenzja książki

Na krawędzi - Krzysztof Numpsa | Recenzja książki
Stoisz na krawędzi: skaczesz czy się cofasz?

Jakiś czas temu Krzysztof Numpsa wręcz molestował mnie, żebym przyjrzała się bliżej jego książce. Ja natomiast, jako że jestem bestia z natury leniwa, stwierdziłam, że zrobię to, jeśli takowa do mnie przywędruje. Na książkę nie musiałam długo czekać, ale książka na recenzje już tak. Przeleżała u mnie dobre kilka miesięcy, czekając na swoją kolej. (I w tym miejscu mała prywata, uprasza się autorów i wydawnictwa, żeby nie szaleli z ilością tych propozycji, bo jak tak dalej pójdzie, to mogą się recenzji nie doczekać). Wracając natomiast do tematu, książkę Krzysztofa Numpsy "Na krawędzi" zaczęłam czytać już jakiś czas temu, ale całe to czytanie z braku czasu było podzielone na 3 części. I co ciekawe, pierwsza część mnie znudziła, druga obrzydziła, a trzecia wzruszyła...

Na krawędzi - Krzysztof Numpsa

Na krawędzi - Krzysztof Numpsa

Wydawnictwo: Novae Res
Stron: 268

Nasza opowieść zaczyna się niezbyt ciekawie. Damian, główny bohater książki wyjeżdża wraz z żoną za lepszym życiem do Irlandii. Niestety ma dość ciężki charakter, nie może się pogodzić ze swoim losem, czuje, że marnuje swoje życie, że cały świat wokół niego jest zły i wrogo nastawiony. Coraz bardziej popada w nałóg alkoholowy, a jego chora, wypaczona (i zboczona) psychika ciągnie go na samo dno. Może albo w nie zanurkować, albo spróbować się od niego odbić. W tym dziwnym, alkoholowym letargu i beznadziei żadne wyjście nie wygląda ciekawie...

Tak jak pisałam wcześniej, początek mnie znudził. Myślę sobie: ot, jakieś wynurzenia pijaka, nic ciekawego. Później natomiast aż wykręcało mnie od bardzo wulgarnych opisów, których w książkach nie lubię. Słownictwo z nie najwyższej półki, no ale cóż, miała być ekspresja, a słodzeniem nie da się jej raczej przekazać. Było ostro, ale chyba tak miało być. To ma swój cel. Nie podobała mi się nuda, ale na plus oceniam nawiązania do życia duchowego, rozwoju osobistego, alternatywnego postrzegania rzeczywistości. To moje klimaty i dlatego cenie takie elementy.

Książka na krawędzi

Co ciekawe po przeczytaniu zerknęłam, jakie recenzję w sieci zebrała książka "Na krawędzi" Krzysztofa Numpsy i powiem szczerze, że oczy wyszły mi z orbit. Czytamy, że okropna, że obleśna, że najgorsza, ale wydaje mi się, że czytelnicy po prostu jej nie zrozumieli. Fakt zawiera okropnie, wręcz brutalne fragmenty, ale szczerze mówiąc, do niczego nie są one w tej historii potrzebne. Mimo wszystko ma ona jakiś zamysł, jest myśl przewodnia, przestroga przed własnymi demonami, które działają skrycie ale bardzo skutecznie. W końcu jest też nadzieja, całkiem inna karta, którą można, ale nie trzeba odkrywać.

Fale paniki przelewały się przez niego, rujnując mu psychikę, na czoło występował zimny pot, dopadały go stany depresyjne. Już nie myślał, że chce kiedyś skończyć z piciem, myślał tylko o tym, żeby wyjść ze sklepu, otworzyć butelkę i pociągnąć łyk, który sprawiłby, że wszystko źle przepadnie chociaż na jakiś czas.
Książka ani niczym mnie nie zaskoczyła, ani też jakoś bardzo nie zdeprawowała. Dostrzegam jej wartość i cenię, ale jednak to nie w moim guście. Gdyby autor rozwinął trochę te parapsychiczne wątki, to być może byłabym bardziej zaciekawiona, ale w obecnej postaci moim zdaniem książka jest średnia. Jednakże z pewnością powinien sięgnąć po nią ktoś, kto stoi na krawędzi i nie wie co zrobić. Ktoś, kto się stacza albo podnosi, bo być może znajdzie tu swoją inspirację.

Czytaliście? Jak myślicie, jak potoczyły się losy alkoholika Damiana i jego ukochanej żony z książki "Na krawędzi"?
Copyright © Literutopia , Blogger