wtorek, 21 maja 2013

Uwikłana - Liz Carlyle | Recenzja książki

Uwikłana - Liz Carlyle | Recenzja książki
Czasami mroczna niewiedza okazuje się być słodkim ukojeniem.

No i stało się. Świadomie i bez przymusu przeczytałam romans. Nie żałuje i z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że mi się podobał. "Uwikłana" Liz Carlyle okazała się ciekawą książką na nudne wieczory i nie trąci w żaden sposób kiczem.
Uwikłana

Uwikłana - Liz Carlyle

Wydawnictwo: Bis
Stron: 278

Dwudziestosiedmioletnia Grace Gauthier po śmierci ojca zatrudnia się jako guwernantka w domu Ethana Holdinga. Między nią a córeczkami Ethana wywiązuje się więź i Grace zaczyna marzyć o własnej rodzinie i spokojnej przyszłości. Ethan, którego żona zmarła w tragicznych okolicznościach oświadcza się dziewczynie i ta ma nadzieję, że u jego boku spełni swoje marzenia. Jednak szczęście Grace nie trwa długo, zanim jeszcze narzeczeni zdążyli oficjalnie ogłosić zamiar małżeństwa, Gauthier znajduje Ethana martwego w kałuży krwi w skutek poderżnięcia gardła.

Czar pryska i kobieta staj się główną podejrzaną morderstwa. Komisarz Napier sądzi, że jedynie ona mogła dokonać tej zbrodni i przez swoje domniemania automatycznie nastawia rodzinę Ethana przeciwko Grace. Kobieta szuka wsparcia u dawnego przyjaciela swojego ojca, ale nie zastaje go, a swoją pomoc ofiaruje jej mroczny lord Ruthveyn. Grace wydaje się być oczarowana i jednocześnie przerażona nowo poznanym mężczyzną.



Uwikłana - strona tytułowa

Uwikłaną czyta się lekko, mimo iż na początku dostrzegłam kilka nieścisłości stylistycznych. Pomijając to jednak cóż mogę powiedzieć - zajebiste to było. Nie mogąc znaleźć innego słowa, pokusiłam się na wulgaryzm, który jak mam nadzieję, zostanie mi wybaczony. Tak, zajebiste, gdyż nie sądziłam, że romans może tak wyglądać. Co prawda nie jest to typowe romansidło, tłem jest kryminalna zagadka, której rozwikłanie wcale nie będzie takie proste. Do kompletu mamy również trochę parapsychologi, ezoteryki i spiskowej teorii. Słowem połączenie idealne. Bardzo podobał mi się jeden fragment, który muszę tu zacytować. Jest on nawet umieszczony na tylnej okładce książki, zapewne dlatego, że płynie z tych słów prawdziwa mądrość.
W życiu każdej chyba kobiety przychodzi taka chwila, kiedy uświadamia ona sobie, że wszystko, czym się kierowała - jej duma, cnota czy też rozsądek - naprawdę nie są warte, by się ich kurczowo trzymać. A może po prostu napotyka coś, dla czego warto porzucić dawne zasady.

Miłość z emocjami

Tytułowa Uwikłana to kobieta żyjąca w realiach XIX wiecznej Anglii przepełnionej konwenansami, popołudniową herbatką i małżeństwami z rozsądku. Jak dla naszego pokolenia ten świat jest dość sztywny, dużo w nim tabu i niezrozumiałych układów. Niemniej jednak wciąga i sprawia, że zatracamy się w bezmiarze politycznych spisków i towarzyskich nietaktów. Za żadne skarby świata nie chciałabym żyć w tych czasach, ale nie znaczy to, że tło powieści mi się nie podobało, wręcz przeciwnie, było takie, jakie powinno być. Nieskończenie intrygował mnie lord Ruthveyn, jego wygląd, zachowanie, jego przeszłość i moc, którą został obdarzony. Równie ciekawą postacią okazała się być siostra lorda, Anisha. Wyobrażałam ją sobie jako hinduską piękność z czarnymi, ciężkimi włosami, ubraną w plątaninę wzorzystych materiałów i kilogramy błyszczącej biżuterii.

Książka była świetna jak na swój gatunek. Bardziej interesował mnie w niej wątek paranormalny niż kryminalny, ale jak wiadomo, bez tego drugiego historia nie miałaby sensu, więc jego istnienie było podstawą. Poirytowana byłam jedynie dość cukierkowym zaskoczeniem, miałam nadzieję, że ostatni rozdział pozostawi po sobie trochę więcej tajemnicy, no ale jak to na romans przystało, wszyscy podejrzewamy, jak się historia może kończyć. Reasumując "Uwikłana" Liz Carlyle to dobre, niezobowiązujące czytadło, które zainteresuje zarówno fanów romansu, jak i kryminału, poszukiwacze nieznanego również nie zawiodą się na tej pozycji.

Za egzemplarz recenzencki dziękuje wydawnictwu:

niedziela, 19 maja 2013

Jak zmydlić mydło? O książkach nie do przebrnięcia.

Jak zmydlić mydło? O książkach nie do przebrnięcia.
Porwałam się ostatnio na pewną książkę, nie zdradzę jej tytułu, bo końca czytania nie widać. Powiem tylko tyle nowość z gatunku fantastyki, ciekawa okładka i ponad 500 stron. Objętościowo książka dosyć pokaźna, ale właśnie w tym tkwi problem. Ona jest mydłem. Mydło, to ukłute przeze mnie określenie książki, która wlecze się niemiłosiernie, wypchana jest po brzegi masą niepotrzebności i czytając ją, mamy ochotę pominąć 300 stron, by w końcu dobrnąć do ciekawego fragmentu.

Jak zmydlić mydło?


Pamiętam, że jeszcze jakiś czas temu mianem mydła byłam skłonna określić horror Ruiny Scotta Smitha, dziś jednak wiem, że byłoby to krzywdzące dla wymienionego wcześniej autora. Aktualnie czytam mydło, tak kartkuje je zawzięcie raz za razem i nic prawie z fabuły nie wynoszę. Nudzi mnie to strasznie i mam ochotę rzucić książkę w kąt, ale nie nawykłam do takiego traktowania literatury. Wydało ją dobre wydawnictwo, więc jakieś tam zalety z pewnością ma, autor również uważany za jednego z największych głosów fantasy, więc zastanawiam się co jest nie tak.

Czytając książkę pragniemy, by historia, która maluje się przed naszymi oczyma była barwna, ciekawa, wciągająca. Chcemy poczuć identyfikację z którymś z bohaterów, przeżywać jego wzloty i upadki, razem z nim dążyć do finału i czuć akcje całym sobą. Co jednak w chwili, gdy mimo, że książkę sami sobie wybraliśmy i nikt nas do jej czytania nie przymuszał, nie możemy dobrnąć do końca?

Nie ma sensu pomijać rozdziałów, nie możemy się też oszukiwać i wodzić wzrokiem po kartkach udając, że faktycznie czytamy. Wyrzucić czy oddać też nie pasuje, to co się zaczęło należałoby jakoś skończyć. Pytanie brzmi tylko, jak?

Czy zdarzyło wam się czytać książki mydła? Jakie one były i jak sobie z nimi poradziliście? Bardzo ciekawi mnie jak długa może być lista mydeł, które z pozoru wydawały się być świetnymi książkami?

piątek, 17 maja 2013

Jak to było z książkami do matury?

Jak to było z książkami do matury?
Czas matur w pełni dlatego biorąc pod uwagę aktualne wydarzenia naszła mnie refleksja dotycząca "książek maturalnych". Jedni (tak jak ja) mają już maturę dawno za sobą, inni są w trakcie, a jeszcze innych dopiero będzie to czekać. Każdy maturzysta chce jednego: zdać z jak najlepszym wynikiem. Są tacy, którzy wnikliwie czytają każdą lekturę z kanonu i strona po stronie przyswajają zawarte w nich informacje, ale zdarzają się młodzi ludzie, którzy ratują maturalne tyłki streszczeniami albo mają nadzieję, że nawet nie czytając, jakoś im się upiecze :) Powspominajmy nasze maturalne książki, te, które lubiliśmy i te, które musieliśmy czytać z konieczności.

Ja nigdy lektur czytać nie lubiłam, przyznaje się bez bicia. Zawsze wolałam coś innego, mniej obowiązkowego. Mówiąc krótko, chciałam czytać to, co lubię, a nie to, co mi każą. Ot, taki niepokorny duch. Przyszedł jednak czas matury i trzeba było nadrobić zaległości. Wzięła się Kinga do czytania tego, co będzie niezbędne i pierwsze miłe zaskoczenie!

Zbrodnia i kara
Nie ma to, jak czytać książkę od początku do końca. Podczas pobieżnego przerabiania Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego, nawet nie zauważyłam, jaka ta książka jest ciekawa. Wiadomo, bryk nie da nam tego, co szczera lektura i teraz wiem, że nie zawsze dobrym wyjściem była droga na skróty. Zbrodnię i karę przeczytałam bardzo dokładnie, tak więc nawet 6 pytań egzaminatorów nie dało rady zagiąć mnie w jej temacie, a skrupulatność się opłaciła, gdyż jako jedyna ze szkoły zdobyłam 100% punktów.

Równie mocno przypadł mi go gustu Makbet, nie lubię takiego stylu, ale alegoryczność tej książki i jej uniwersalny przekaz trafiły do mnie i również ją dobrze wspominam. Pamiętam, że na pewien czas przed maturą moja klasa spekulowała, cóż za temat może pojawić się na pisemnym języku polskim. Koleżanka rzuciła hasło: Dawno nie było nic o wojnie, na pewno będzie jakaś książka o II wojnie światowej, ale ja wiedziona dziwnym przeczuciem oznajmiłam: Będą Chłopi Reymonta, na bank będą Chłopi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy otwierając arkusz egzaminacyjny, zobaczyłam temat pracy pisemnej dotyczący Chłopów!

Chłopi
Chłopi Władysława Reymonta okazały się być najwspanialszą lekturą szkolną, jaką kiedykolwiek czytałam. Ta książka mnie zaczarowała. Pierwszy raz czułam, że czytam ją nie dlatego, że muszę, ale że chcę. Wspaniały świat wsi Lipce odmalowany w powieści przemawiał do mnie niczym żywy obraz najciekawszych wydarzeń. Żadna strona nie dłużyła się ani nie nudziła. Wszystko było idealne, postacie, akcja, dialogi. Po przeczytaniu żałowałam tylko jednego, faktu, że mamy tylko cztery pory roku :) Chętnie przedłużyłabym powieść o kolejne dwie.

Z książek, które w tym czasie nie przypadły mi do gustu były z pewnością Granica Nałkowskiej i Boska Komedia. To było coś ponad moje nerwy.

Jakie książki charakteryzują waszą maturę? Która z lektur była dla was obowiązkiem, a która przyjemnością? Ciekawi mnie, jakie książkowe wspomnienia posiadacie z tego czasu, a ci, którzy właśnie maturę pisali, jak sobie z nią poradzili?

środa, 15 maja 2013

Wiosenny konkurs, wygraj książki!

Wiosenny konkurs, wygraj książki!
Nagrody w konkursie

Wiosenny konkurs Literutopii

Ogłaszam konkurs w którym do wygrania są dwie książki wydawnictwa Bis:
  1. Uwikłana - Liz Carlyle
  2. Trzy twarze Ewy - Barbara Freethy
Jak wziąć udział w konkursie?
Dróg jest kilka i każdy może wybrać coś dla siebie. Możesz skorzystać z jednej opcji, albo ze wszystkich co zwiększy twoje szanse na wygraną.
  • dodanie do obserwowanych - 1 los
  • polubienie na Facebooku - 1 los
  • dodanie Literutopii do blogrola - 1 los
  • udostępnienie wpisu konkursowego  na Facebooku- 1 los
  • dodanie banera na swoim blogu - 2 losy
  • notka na blogu promująca mój konkurs - 3 losy
W komentarzu pod tym postem pozostawiamy następujące dane:

Obserwuje jako: (jako kto mnie obserwujesz)
Mój adres e-mail: (twój e-mail dzięki któremu się z Tobą skontaktuje)
Lubie na Facebooku jako: tak/nie (Imię i pierwsza litera nazwiska)
Udostępniam na Facebooku: tak/nie (link do konkursu)
Dodaje do blogrolla: tak/nie (link do Twojego bloga)
Baner: tak/nie (link do Twojego bloga na którym udostępniasz baner)
Notka: tak/nie (link do notki)

Zasady:
- Maksymalnie możesz uzyskać aż 9 losów, a minimalnie tylko jeden.
- Konkurs trwa od 15 maja 2013r. do 20 czerwca 2013r.
- Wyłoniony zostanie jeden zwycięzca co nastąpi nie później niż po upływie tygodnia od zakończenia konkursu.
- Udział w konkursie możliwy jest tylko poprzez podanie swojego adresu e-mail w komentarzu i zdobycie przynajmniej jednego losu.
- Nagrody zostaną wysłane na koszt organizatorki konkursu, nie później niż 2 tygodnie po ogłoszeniu wyników, tylko na adres znajdujący się w Polsce.

Jeśli chcesz skorzystać z opcji udostępnienia banera, oto jego kod:
<a href="http://literutopia.blogspot.com/2013/05/wiosenny-konkurs-wygraj-ksiazki.html"><img  src="
http://img.liczniki.org/20130515/baner-1368610104.jpg"  
alt=""Konkurs Literutopii" /></

Serdecznie zapraszam wszystkich do udziału w konkursie!

wtorek, 14 maja 2013

Całkiem nowa odsłona bloga!

Całkiem nowa odsłona bloga!
Nowy wygląd bloga





Nadeszła wiosna a z nią czas na zmiany, tak więc i ja nie pozostając dłużej w zimowej nostalgii, postanowiłam jakieś innowacje wprowadzić. Siedziałam wczoraj pół nocy i z pomocą bardzo przystojnego i niezwykle szarmanckiego mężczyzny przystosowaliśmy dla Literutopii całkiem nową szatę graficzną.

Co prawda mam ona jeszcze kilka mankamentów, które w najbliższym czasie zostaną usunięte, ale nie mogłam czekać dłużej i musiałam natychmiast zobaczyć bloga w nowej odsłonie. Jak mi to wyszło, możecie ocenić sami. Kto odwiedzał mnie już wcześniej, wie, że blog był nad wyraz kolorowy, te kolory mogły być rozpraszające i denerwujące zarazem, a że ja jak ognia nerwów staram się unikać, postawiłam na minimalizm i delikatne kolory.

Blog zyskał jasną szatę graficzną, inny wygląd przycisków udostępniania i nową sekcję komentarzy. Wszystko zostało uproszczone do minimum dla wygody i funkcjonalności zarówno mojej jak i wszystkich czytających. Oko się nie męczy, a i myszka nie wariuje w poszukiwaniu odpowiednich miejsc, tak więc misję uważam za zakończoną :)

Co sądzicie o nowym wyglądzie bloga? Podoba wam się, czy coś byście w nim zmienili?
Copyright © Literutopia , Blogger