Do czego może posunąć się człowiek, by uratować własne życie?
Książka Życie
Pi przyciągnęła mnie przede wszystkim okładką. Gdzieniegdzie słyszałam,
że treść jest dobra, ale przed przeczytaniem nie widziałam na oczy
żadnej recenzji na jej temat. Chciałam, aby nic nie stało się dla mnie
jasne, ani żaden fakt nie został odkryty. Sama również staram się pisać
swoje recenzje tak, żeby nie ujawniać najważniejszych wątków powieści i
pozostawić świadomość czytelnika wolną od wiedzy, którą ma przecież sam
posiąść podczas czytania.
![]() |
| Życie Pi |
Życie Pi - Yann Martel
Wydawnictwo: Albatros
Stron: 400
Pi Patel jest szesnastoletnim indyjskim chłopcem. Mieszka w bliskim sąsiedztwie zoo, którym zarządza jego ojciec. Od dziecka zaznajomiony ze zwierzętami i przebywający nieustannie w ich towarzystwie przygląda się cudowi, jakim jest życie. Pragnie kochać Boga i w niedługim czasie staje się praktykującym chrześcijaninem, muzułmaninem i hindusem jednocześnie. Uważa, że Bóg jest tylko jeden, a w niebie honorowane są wszystkie paszporty. Spokojne życie Pi zmienia kierunek wraz z kryzysem politycznym jaki dotyka Indie. Patelowie postanawiają wyemigrować do Kanady i zamknąć zoo. Zwierzęta zostają wyprzedane innym ogrodom zoologicznym, a część ląduje na statku razem z Pi i jego rodziną. Pewnej nocy, podczas rejsu Pi słyszy potężny wybuch. Od tej chwili jego dawne życie się skończyło. Zaczyna się nowe, Życie Pi.
Historia inna niż wszystkie
Na początku książki "Życie Pi" możemy poznać wiele ciekawych faktów dotyczących
egzystencji zwierząt w ogrodzie zoologicznym. Czytając zastanawiałam
się, czy tak będzie wyglądać całość książki, ale jakże bardzo się
pomyliłam, wiem tylko ja sama. Książka mną wstrząsnęła, przyprawiła mnie o współczucie, złość i był też moment, że pojawiły się łzy.
Wszystko przez nieprawdopodobną historię podobną do przygód Robinsona
Cruzoe, którego zresztą bardzo lubię. Pi modlił się do Boga, kochał go i
można sądzić, że to właśnie ten umiłowany Bóg pozwolił mu przetrwać
ciężkie chwile, a może była to tylko siła woli. Moc, jaka budzi się w
człowieku w krytycznych momentach i zmusza go do tytanicznego wysiłku,
który ma na celu ochronę życia i podtrzymanie gatunku.
Życie Pi udowadnia nam, że wszystkie nasze problemy są niczym w porównaniu z ostatecznością, do jakiej może zniżyć się człowiek. Wszystko, na co narzekamy to tylko fanaberia przejedzonych, przegrzanych i wymuskanych francuskich piesków,
które zawsze znajdą powód, żeby powiedzieć: jak ja mam źle w życiu. Nie
mamy źle i to właśnie udowadnia nam historia Pi Patela. Siedzimy
wygodnie w fortelu i odrażające widoki nie mrożą nam krwi w żyłach.
Jak widać opisy nie szczędzą nam delikatności i zapewniam, że pojawią się w książce jeszcze kilkukrotnie, gorsze wręcz i bardziej obrzydzające, niż ten zacytowany. Zobaczymy, jak nisko może zejść człowiek w którym drzemie ogromna wola życia i jak nieubłagany potrafi być los, który się z nim bawi.Zebra wciąż żyła. Nie mogłem w to uwierzyć. Miała w ciele wielką jamę, przypominającą krater wulkanu tuż po erupcji; wyrzygane, na wpół strawione organy lśniły w świetle dnia lub wydzielały tylko nikły matowy blask, ale inne wciąż jeszcze pulsowały życiem, choć słabo.Wszelki ruch.ograniczony był do drgawek tylnej nogi i sporadycznych ruchów oczu. Byłem przerażony. Nie miałem pojęcia, że jakakolwiek istota może przeżyć takie jatki.
Powodem, dla którego śmierć tak mocno trzyma się życia, nie jest biologiczna konieczność, lecz zawiść. Życie jest tak piękne, że śmierć się w nim zakochała zazdrosną, zaborczą miłością, która zgarnie wszystko, co się da.Kiedy już przebrniemy prze smutną, targającą emocjami historię, okaże się, że być może wcale tak nie wyglądała. Znajdzie się dla niej alternatywa, jeszcze gorsza, jeszcze bardziej wynaturzona i smutna zarazem. Trudno nam będzie wybrać, która tak naprawdę się wydarzyła, ale modlić się będziemy, żeby ta pierwsza była prawdziwa, ta, która nie przysparza aż tyle grozy. Zakończenie jest otwarte, tak można powiedzieć i ja nadal zastanawiam się, jak rzeczywiście wyglądało Życie Pi...
Yann Martel stworzył doskonały obraz człowieka, który próbuje przetrwać, ubrał ten obraz i pokolorował nadając mu głęboki, egzystencjonalny sens i skłonił mnie tym do dziękowania za to co mam. Bo tak naprawdę człowiek nie docenia tego, co posiada dopóki tego nie straci, wtedy jedynym co mu pozostaje jest wiara. Taka niezachwiana, dziecinna ufność, że zbawienie kiedyś nadejdzie.
Z czystym sercem polecam wam przeczytać Życie Pi, to nie będzie zwykła powieść, być może jest to historia autentycznie istniejącego człowieka. Tego nie wiem, ale z pewnością będę szukać odpowiedzi na to pytanie. Nie wiem czy coś się zmieni, kiedy je znajdę, w każdym bądź razie gdy ktoś w najbliższym czasie spyta mnie: Kinga, znasz jakąś ciekawą książkę, którą mogłabyś polecić, odpowiem: Życie Pi.
Ciekawa jestem Twojej opinii o tej książce.







